Zielony sklepik

Autor: valeria s, Gatunek: Proza, Dodano: 27 stycznia 2018, 23:22:42

 

 

 

Pamiętam wilgotną zieleń, dookoła zielono, zielony sklepik mamy. Czasem uwielbiałam tam w nim przebywać, a czasem było mi w nim zimno. Mogłam po cichu jeść andruty, paluszki i popijać oranżadę oraz poczęstować koleżanki. Tata zawsze coś zapisywał w zeszycie. Kiedyś przyszły dziewczyny, byłam sama, chciały obejrzeć moje nogi, czy mam zgrabne. Otworzyłam drzwi, weszły do ogródka, było wilgotno, zielono, pięknie. Pokazywały mi swoje, im się stykały, Gośce i Aśce. Nie chciałam pokazać, wreszcie się zgodziłam. Nie stykały się, czułam, że mam nieodpowiednie nogi. Ale Gośka stwierdziła, że mam ładne i mi nawet pozazdrościła. Lubiłam chodzić w sinbadkach z kieszonkami i w jasnej, ażurowej bluzeczce z rękawkami, moja mama miała dobry gust.

 

Komentarze (8)

  • też miałam takie...:)krzywe

  • miałam prościutkie:)

  • :)


  • a ja miałam uda pulchniutkie xD

  • to przez kozę nie skakałaś:)


  • no, nie, bo to koza skakała przeze mnie.


    xD

  • co to ma być ? nie dosyć, że nieszufladę zalałaś syfem to jeszcze tu próbujesz to zrobić ? co to ma być w ogóle? jakieś wyziewy skrzywdzonej emocjonalnie dziewczynki z krzywymi nóżkami ? opanuj się bo ktoś ci krzywdę jeszcze zrobi za te pierdoły

  • co w tym złego, przynajmiej mnie poznasz:) dziękuję, postaram się sprostać.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się